ZIELONE (po)LEKCJE

„Zielone poLekcje” to nasza zielona inicjatywa edukacyjna dedykowana społeczności szkolnej Szkoły  Podstawowej nr 16 z Oddziałami Przedszkolnymi w DG oraz pośrednio również całej społeczności lokalnej, doceniona i dofinansowana z Funduszu Naturalnej Energii. W ramach projektu zaplanowaliśmy:

EKO LAB (jako specjalną przestrzeń edukacyjną, w której realizowane będą wydarzenia warsztatowe w zakresie szeroko pojętej edukacji przyrodniczej i ekologii, zabawy i gry tematyczne i integracyjne, blok doświadczeń i eksperymentów (z użyciem m.in mikroskopów, sprzętu badawczego, narzędzi laboratoryjnych).

ZIELONE POLE (czyli szkolny ogród społeczny – praca projektowa, wspólna uczniów i rodziców angażująca społeczność szkolną i społeczność lokalną, etapowa i jak tylko to możliwe – nieskrępowana oraz samodzielna.

ZIELONA PRACOWNIA ARTYSTYCZNA (jako blok twórczych inspiracji dla codziennego działania zgodnie z idea „zero waste” czyli tworzenie z niczego i ze wszystkiego..

ZIELONY PIKNIKU na zakończenie projektu i uroczyste otwarcie Zielonego Pola (szkolnego ogrodu społecznego) jako przestrzeni odpoczynku, nauki, zabawy i relaksu dla całej społeczności lokalnej.

Co jest celem? Promowanie edukacji na rzecz ekorozwoju oraz działań pro-ekologicznych w społeczności lokalnej, stwarzanie szans na poprawienie jakości  najbliższego  otoczenia oraz wprowadzenie zmian korzystnych dla całej społeczności (szkolny ogród społeczny),  wdrożenie modelowych rozwiązań i edukację we współpracy ze społecznością, propagowanie wiedzy ekologicznej, oraz kształtowanie społecznego poczucia odpowiedzialności za stan środowiska naturalnego.

Ze względu na pandemiczny czas tworzenie ogrodu społecznego zaplanowaliśmy na przełom sierpnia i września 2020r.

W każdą środę wakacji spotykamy się w Zielonej Pracowni artystycznej w Fabryce Pełnej Życia w Dąbrowie Górniczej.Zapraszamy! Wstęp wolny i (do)wolny!

Szkoła jest nasza! Jeszcze w zielone gramy! 😉

Przestrzeń dla edukacji. Szkoła jest nasza.

Potrzebujemy nowej szkoły, potrzebujemy lepszej szkoły. Jako dO!PAmina Lab, z całą mocą chcemy wspierać i wspieramy wszystkich, którzy czują że czas na autentyczną i pogłębioną refleksję oraz zmianę kierunku w edukacji, na swobodne i bez presji uczenie się uczenia.. by swobodnie i bez presji mogły uczyć się dzieci i młodzież. Uczenie (się) może dawać satysfakcję (i nauczycielom i uczniom), szkołę można i trzeba lubić.. ! Szkoła jest nasza!

„Przestrzeń dla Edukacji. Szkoła jest Nasza” to inicjatywa edukacyjna dedykowana bezpośrednio kadrom pedagogicznym Dąbrowy Górniczej, pośrednio jednak całej lokalnej społeczności, w tym przede wszystkim dzieciom- uczniom dąbrowskich szkół. Przestrzeń dla Edukacji Szkoła jest Nasza to budowanie świadomości społecznej w obszarze szeroko pojętej zmiany paradygmatu myślenia o edukacji oraz zwrócenie uwagi szerokiej opinii publicznej i społecznej na problem ogromnej presji, jakiej poddawane są w szkole dzieci, presji, z którą wiele z nich sobie nie radzi. W niechlubnych statystykach samobójstw i podejmowanych prób samobójczych dzieci i nastolatków, Polska plasuje się na najwyższych miejscach. Szkoła jest jednym z elementarnych elementów życia. Niezwykle ważne jest, by stwarzała dzieciom i młodym ludziom przestrzeń do indywidualnego rozwoju we własnym tempie. Dzieci i adolescenci powinni mieć prawo do robienia tego, co ich interesuje, do czasu wolnego, do odpoczynku, muszą mieć czas na życie rodzinne i na spotkania z przyjaciółmi. Nie mniej ważne są problemy nauczycieli. Oni również za funkcjonowanie w obecnym modelu szkoły płacą zdrowiem, spadkiem motywacji i poczucia zawodowej satysfakcji. Kompetencje uczniów współzależą ściśle od kompetencji nauczycieli, dlatego tak ważne jest wzmocnienie kadr pedagogicznych i oświatowych w wiedzę (w tym w zakresie neurodydaktyki i neurobiologii) oraz konkretne narzędzia, dzięki którym chętniej i odważniej oraz skuteczniej będą adaptować nowe podejście do uczenia (się), tym samym podnosząc jakość edukacji w ogóle. Działamy stacjonarnie i online, organizując webinaria i warsztaty (jak do tej pory w webinariach wzięło udział blisko 300 osób), które prowadzą zaproszeni goście, eksperci i najlepsi z najlepszych w dziedzinie edukacji: m.in. dr Marzena Zylińska, Anna Szulc, dr Tomasz Tokarz, dr Marcin Jaracz, Luiza Kalinowska Skutnik. Przypominamy, że wszystkie warsztaty są bezpłatne i organizowane w ramach projektu „Przestrzeń dla edukacji – Szkoła jest nasza!” współfinansowanego z dotacji Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej.

Wierzymy, że to, że wolne miejsca na warsztaty rozchodzą się w tak ekspresowym tempie świadczy o dużym poruszeniu w szeroko pojętej edukacji, o ogromnym zainteresowaniu nowymi trendami i kierunkami zmian w kontekście szkoły, o poszukiwaniu nowych rozwiązań i nowych jakości, które powoli ale sukcesywnie i skutecznie zastąpią tradycyjną kulturę szkolną.  

A o jakich dokładnie warsztatach/webinariach mowa? 3 kwietnia zorganizowaliśmy warsztaty pt. „Neurodydaktyka” o nauczaniu i uczeniu się przyjaznym mózgowi, czyli o tym, co nauczyciele o procesach uczenia się wiedzieć powinni, m.in. po to, aby ich praca mogła być łatwiejsza, przyjemniejsza, efektywniejsza i bardziej satysfakcjonująca. Nauczanie przyjazne mózgowi bazuje na ciekawości poznawczej uczniów, wykorzystuje silne strony mózgu, łączy wiedzę czysto kognitywną z emocjami, pozwala uczniom na stawianie hipotez i samodzielne szukanie rozwiązań, nie ogranicza się jedynie do czysto werbalnego przekazu, ale odwołuje się do wielu modalności i ułatwia łączenie pojedynczych informacji w spójną całość. Takie podejście zdecydowanie ułatwia pracę nauczycielowi i daje przestrzeń, w której nauka dzieje się mimochodem i jest przyjemnością.

Kolejne spotkanie online miało miejsce 18 kwietnia. Pytaniem przewodnim było „Co zrobić, by oceny nie były celem edukacji?”. Bo przecież oceny to nie jedyny i nie najlepszy sposób motywowania dzieci do nauki, bo tradycyjnie pojmowane ocenianie niestety nie działa najlepiej a szkoła bez ocen naprawdę jest możliwa.

Czym jest zdalne uczenie się i jak je z sensem organizować – to pytanie może dziś niektórym spędzać sen z powiek.  28 kwietnia 2020r. uczestnicy naszych dopaminowych warsztatów przekonali się że uczenie się online: 1) jest możliwe 2)można je organizować z sensem wykorzystując całą gamę dostępnych możliwości: aplikacji, platform, programów, gier.. Do wyboru, do koloru i każdemu według potrzeb. Biorący udział w zajęciach mogli dowiedzieć się jak przygotowywać się do pracy zdalnej, w jaki sposób komunikować się z uczniami aby uzyskać od nich informacje zwrotne, albo skąd czerpać materiały do pracy zdalnej, i gdzie szukać inspiracji na atrakcyjne, ciekawe, interaktywne zadania, gry, zabawy ale tez w jaki sposób przygotować pasjonującą alternatywę dla typowych sprawdzianów i testów.

W pierwszym majowym webinarium skupiliśmy się na temacie zadań i materiałów w pracy online a właściwie to na inspirujących, otwartych, kreatywnych zadaniach i materiałach umożliwiających aktywne uczenie się po prostu i na co dzień. Kto był ten miał okazję doświadczenia i poznania wielu zadań-wyzwań, do różnych przedmiotów i na różnych poziomach, umożliwiających efektywną naukę i – co równie ważne – dających dużo satysfakcji, przyjemności i radości. Były też warsztaty z zakresu neurobiologii czyli o tym jak uczy się mózg oraz przyspieszony kurs kompetencji nauczyciela przyszłości.

Tym właśnie mamy ambicje zarażać i zarażamy jako dO!PAmina Lab.. Uczenie się dla samej satysfakcji i radości uczenia się, dobre emocje, sprzyjająca atmosfera, wzruszenia, śmiech, bycie razem, własna satysfakcja, totalna akceptacja pomyłek i potknięć na drodze do tylko i wyłącznie swojego własnego sukcesu/celu, różne drogi, różne rozwiązania, różne (własne!) tempo, moc sprawstwa, własna odpowiedzialność i nieoceniające towarzyszenie i prowadzenie nauczycieli.. Empatyczna, kreatywna szkoła. Pasja, inspiracja, prawda, relacja, olśnienia, ciekawość, radość, wiedza, własna wewnętrzna motywacja, zaufanie. Wystarczy uwierzyć, że naprawdę mamy wpływ, że da się, warto, można i trzeba.

Organizujemy szkolne narady o edukacji (w tym uczniowskie), spotykamy się regularnie w ramach inspirujących kafejek metodycznych i dyskusyjnych, promując i wspierając idee Budzącej się szkoły (www.budzacasieszkola.edu.pl).

W dOPAmina Lab chcemy wierzyć i wierzymy, że przechodzimy właśnie przyspieszoną, wielowymiarową transformację, również  w kontekście edukacji i że to już nie będzie ta sama szkoła, do której wrócimy.. Świat nie jest i nie będzie już taki sam.. Przetasowanie wartości, zmiana kierunku, trudne wybory, nowe rozdania. Kryzys, impas, bezruch, załamanie a może raczej przełom, przesilenie, szansa..? Zdecydowanie szansa..!

Potrzebujemy nowej szkoły, potrzebujemy lepszej szkoły, potrzebujemy nowych jakości i nowych rozwiązań. I to się dzieje! Jako dO!PAmina Lab, z całą mocą chcemy wspierać i wspieramy wszystkich, w szczególności dąbrowskich nauczycieli, edukatorów, pedagogów, dyrektorów, którzy czują że to dobry moment na autentyczną i pogłębioną refleksję oraz zmianę kierunku i rozwój we własnym tempie, adekwatnie do własnych potrzeb, na swobodne i bez presji uczenie się uczenia.. by swobodnie i bez presji mogły uczyć się dzieci i młodzież.

Uczenie (się) może dawać satysfakcję (i nauczycielom i uczniom), może być przygodą, przyjemnością, szkołę można i trzeba lubić.. !

Już dziś ZAPRASZAMY na kolejne dopaminowe, inspirujące spotkania w okresie wrzesień-grudzień 2020r. Szczegółowy harmonogram już wkrótce. Trzymajmy się w zdrowiu! Szkoła jest nasza!

Jeśli chcecie być na bieżąco z tematami poruszanymi przez dO!PAamina Lab oraz brać udział w organizowanych przez nas spotkaniach, obserwujcie nasz profil na Facebooku – https://www.facebook.com/Dopamina-Lab-432853420857478/ i śledźcie naszą stronę www.szkolajestnasza.pl

Apel Stowarzyszenia dO!PAmina Lab

W interesie Uczniów, Rodziców i Nauczycieli, w obliczu komunikacyjnego chaosu, wobec braku konkretnych wytycznych oraz przede wszystkim w celu uspokojenia sytuacji wysłaliśmy dziś poniższe pisma do Wydział Oświaty U.M. w Dąbrowie Górniczej, Delegatury Kuratorium Oświaty w Sosnowcu i Centrum Edukacji Artystycznej w Katowicach.
Liczymy na to, że odpowiedzi będą równie szybkie, co konkretne.

Ania Robert Ela Ela Marta

Dom (nieszkoła)

Jakiś czas temu pisałam o szkolnym wyścigu donikąd.. Dziś mam wrażenie doszło do sytuacji, w której te biegowe tory mają iść wprost przez nasze domy, głównie i w szczególności przez pokoje naszych dzieci/uczniów.. Ale zaraz zaraz, przecież nie możemy już biec razem po wyścigowych torach, teraz każde dziecko/uczeń niechaj biegnie więc dalej sam, w jednoosobowym własnym, domowym kołowrotku, byleby tylko nie zwalniać, byleby bez wytchnienia.. Jeszcze wczoraj było we mnie gniewu, frustracji i rozczarowania bardzo ponad stan i normę.. Równowaga, wdech, wydech, spokój, cisza, dom.. Jestem wśród swoich. Jakby to powiedzieć.. Jestem w domu, bo #zostajęwdomu.. Jesteśmy w domu.

A dom to ciepło, bliskość, relacje, emocje, wartości, bycie razem, wzajemna troska, najważniejsi ludzie (mali i duzi), życie. Dom to dziś jeszcze bardziej (niż kiedykolwiek wcześniej) miejsce dla mnie szczególnie najważniejsze. Dom. Nasza i tylko nasza przestrzeń, nasz azyl, nasza wspólnota, nasze zasady. Nie dajmy się zwariować! Dbajmy o siebie, dbajmy o nasze dzieci, wspierajmy naszych uczniów. Nie wpuszczajmy do naszych domów i nie próbujmy na siłę pchać do domów innych bylejakości i bezsensu..

Czy nasz kot może zachorować?
Skąd wiesz na pewno że nie?
Czy jesteśmy bezpieczni i na pewno nie zachorujemy?
Czy w Norwegii też ludzie nie mogą wychodzić z domów?
Kiedy znowu pójdziemy do szkoły?
Możemy kogoś zaprosić?
Dlaczego nie możemy odwiedzić babci?
Czy będą wakacje? Pojedziemy na wakacje?
Chyba trochę tęsknie za koleżankami..
Jak ciocia wróci do Polski?
Czy tata musi codziennie wychodzić do pracy?
Kiedy to się skończy?

To są dziś dla mnie tematy najważniejsze! Z całą sympatią i szacunkiem.. ale ułamki, tabliczka mnożenia, zaimki i przyimki oraz ortografia a także Państwo Piastów muszą i mogą zaczekać.
Nie narzekamy na brak zajęć .. Rysujemy, szyjemy, malujemy, wymyślamy gry planszowe, gramy, piszemy listy do przyjaciół, którzy są daleko, nudzimy się, czytamy, gotujemy, kłócimy się, śmiejemy, biegamy (bo mamy to szczęście i swój tylko własny kawałek trawnika), rozmawiamy, próbujemy zachować względną normalność, trzymamy się (póki co w zdrowiu)..
Czas kwarantanny to nie ferie.
Zdecydowanie nie..
Dlatego zarażajmy się dobrem, ludźmi bądźmy zwyczajnie..

Ania

#zarażamydobrem
#zostajewdomu
#zostańwdomu
#szkołanaop@k
#dzieciństwotoniewyścigi

Szkoła na OP@K

Wszystkich dąbrowskich Nauczycieli zapraszamy do grupy, w której dzielimy się pomysłami, inspiracjami i doświadczeniami związanymi z pracą zdalną. Chcemy stworzyć przestrzeń, w której wspólnie wymyślimy, jak to zrobić, żeby nie sprowadzała się ona tylko do wysyłania przez dziennik elektroniczny zadań i ćwiczeń. Wkraczajcie, zapraszajcie Nauczycieli ze swoich szkół.

Szkoła na OP@K – klik!

Dziękujemy w imieniu Dopamina Lab

Wizja:
Szkoła – przyjazna przestrzeń realizująca ideę edukacji opartej na relacjach, zorientowana człowieka (małego i dużego), w której dorośli i dzieci/młodzież działają wspólnie w partnerskiej relacji „mistrz”- „mistrz”. Szkoła pełna życia, której istotnym elementem jest kultura uczenia się a nie nauczania. Szkoła, w której uczniowie przejmują odpowiedzialność za własną naukę.

Szkoła na OP@K – szkoła uczenia się Tu i Teraz, szkoła wspólnych poszukiwań, szkoła wyzwań, szkoła pytań i wielu różnych dróg poszukiwania odpowiedzi, szkoła „wspólnego z uczniami levelu”, platforma autentycznej wymiany doświadczeń i wiedzy oraz sieć współpracy, szkoła kombinowania, próbowania, doświadczania, szkoła w drodze, szkoła inspiracji, nauki i zabawy.. przestrzeń, możliwości i szans oraz czas na dostrojenie się na odbiór i nadawanie na uczniowskich falach (każdy w swoim tempie i w odniesieniu do własnych potrzeb)..

Bo zabawa to najwyższa forma nauki. (A.Einstein)
Bo nauka jest zawsze aktem woli..

#budzącesięszkoływdg
#zadajezgłową
#zostajewdomu
#uczymysięuczyć
#dzieciństwotoniewyścigi

„Nie rób byle czego, już lepiej stój i patrz.”

Możesz…

Nowe budzi lęk. Zmiana często przeraża. To całkiem naturalne, bo potrzeba bezpieczeństwa i związanej z nim przewidywalności jest jedną z podstawowych potrzeb, które domagają się zaspokojenia od pierwszych sekund naszego życia.

Ostatnie dni przyniosły wiele nowego i zupełnie nieoczekiwanego. Nie byliśmy na to wszystko przygotowani. Czy to źle?

Myślę sobie, że ani źle ani dobrze. Po prostu tak też bywa, że kompletnie nie wiemy, co robić, choć bardzo chcielibyśmy wiedzieć. Chcielibyśmy być przygotowani na to, że szkołę zamknięto. Uczniowie zostali w domu i wszyscy zostaliśmy na różne sposoby wybici ze znanego schematu funkcjonowania.

I teraz trzeba się jakoś w tej sytuacji odnaleźć. Trzeba podjąć decyzję i jakiekolwiek działania… Trzeba się skonfrontować z zupełnie nową rzeczywistością…

A gdyby tak zobaczyć w tym wszystkim szansę?

Szansę na coś jakościowo lepszego?

Szansę na pozytywny obrót spraw?

Łatwo napisać! Wszyscy słyszeliśmy gdzieś, kiedyś, za górami, za lasami, że czasami jakiś człowiek traci świetnie płatną pracę, a potem – po okresie rozpaczy – wchodzi na nową, lepszą i bardziej satysfakcjonująca dla siebie drogę. Tak, to są te wszystkie historie z rodzaju: nie ma tego złego… …i z pewnością przytrafiają się raz na milion lat.
I z pewnością nie nam.

Co przytrafi się nam? Jak to wszystko się potoczy? Jak się skończy? Jak zrealizujemy materiał? Jak oni zdadzą egzaminy? Jak się tego nauczą? Jak?

Nie wiesz jak? Ja też nie wiem i mam takie poczucie, że jest nas więcej.

I dlatego proponuję, żeby przez chwilę w tym stanie pozostać. Wziąć spokojny i lekko wydłużony wdech, a z wydechem pomyśleć sobie „nie wiem, co robić”.

Tak, możesz nie wiedzieć. Możesz iść do lasu, z dala od ludzi i chodzić sobie w towarzystwie tej myśli. A może towarzyszy Ci też lęk? Dobrze, zauważ go. Lęk potrzebuje zostać zauważony. Stawiając kolejne kroki na leśnej ścieżce, poczuj, że się boisz, że czujesz się niepewnie, że może nie masz jeszcze pomysłu. JESZCZE nie masz. Tak jest na ten moment.

Ta zmiana może być szansą i okazją do kolejnej – jakościowej zmiany  w naszym życiu (lub jakimś jego obszarze). Może, ale nie musi. To Ty możesz nadać jej taki sens. Teraz, kiedy Twoi uczniowie są w domach. Kiedy nie są zbici w jedna „masę”, która nazywa się „IIIXYZ”, ale są pojedynczymi ludźmi i każdy z nich siedzi teraz w domu, a w odróżnieniu od szkolnych ławek i krzeseł, każdy z tych domów jest kompletnie inny. Może na kolejnym spacerze pomyślisz o nich? Jacy są? Czym Cię zaskoczyli? Kiedy najbardziej Cię złoszczą? Co robią wtedy? A co Ty robisz?

Nie myśl o tym, jak odpowiesz KOMUŚ na te pytania. Odpowiedz tylko SOBIE. Odłóż na bok podręcznik i pomyśl o swoim przedmiocie: co Cię w tej dziedzinie najbardziej kręci? O czym najchętniej i z entuzjazmem opowiedziałbyś innym ludziom? Czym lubisz się dzielić? Na czym chętnie zatrzymałbyś się dłużej, gdyby tylko było więcej czasu? Nie śpiesz się z odpowiedziami.

Odpowiedz tylko sobie.

Każda zmiana pociąga za sobą kolejną, ale potrzeba na nią miejsca. Potrzeba się zatrzymać. Bez oczekiwań, przewidywania i „wszystkowiedzącej” głowy.

To dobry moment: nie pędzisz od klasy do klasy. Nie stoisz przed rozwrzeszczaną grupą uczniów. Spróbuj odłożyć na chwilę automatycznego pilota. Wyjdź ze swojego dotychczasowego działania. Wyjdź na spacer do lasu. Albo do drugiego pokoju. Nie podejmuj przez chwilę działań ani decyzji. Bądź.

Bądź z tym wszystkim, co w sobie teraz nosisz.

„Nie rób byle czego, już lepiej stój i patrz”.

Marta

fot. shutterstock

ZdajZdalDemia

Muszę się wziąć za siebie i pracować nad wewnętrzną równowagą. Jestem w stanie każdą swoją wypowiedź zacząć bowiem od „dobra, kurwa, bez przesady”. To pierwsze zdanie tutaj, to w sumie też jest zmyłka. Bo ważniejsze jest to drugie…

Okazało się bowiem nagle, że w kwestii „pandemia/szkoła” najważniejszą i kluczową sprawą jest opanowanie przez uczniów materiału. Czy może raczej zrealizowanie przez nauczycieli podstawy programowej (bo to niekoniecznie na jedno wychodzi, wiadomo – papier wszystko przyjmie). Czy może też – udowodnienie przez ministerstwa/system (nazywajcie to jak chcecie), że wszystko funkcjonuje jak należy. No więc mam całkowicie odmienne zdanie (i postaram się krótko; edit: teraz już wiem, że mi się nie udało).

Po pierwsze – trąbi się wszem i wobec, że teraz wszystkie lekcje mają się odbywać online. I że się problem pojawił, bo nauczyciele są do tego nieprzygotowani i jak to jest możliwe? No a jak mają być, skoro do tej pory nikt tego od nas nie wymagał, skoro szkoły  są niedoinwestowane, więc używanie multimediów odbywa się najczęściej w ramach lekcji pokazowych lub podczas tzw. hospitacji (dziś mówimy „obserwacji”)? Dołóżcie do tego zakaz używania telefonów w szkołach i na lekcjach (a to naprawdę jest zajebiste narzędzie, używam na bieżąco). Dołóżcie do tego demonizowanie mediów społecznościowych i – mojego ulubionego – „spoufalania się” z Uczniami i wyjdzie na to, że jedynym kanałem kontaktu jest dziennik elektroniczny (tam, gdzie jest… …bo tam, gdzie go nie ma, pozostaje poczta polska lub pantoflowa) i macie niemal komplet. Teraz się wszyscy będą na szybko uczyć, jak uczyć zdalnie. Na czasie i na czas.

Bo nagle akcja sprowadza się do tego, że nauczyciele (a przynajmniej spora ich grupa i niemal ze wszystkich przedmiotów; co z religią, jestem ciekaw?) nadsyłają Uczniom/Rodzicom mejle typu – „proszę omówić dział 27 i zrobić ćwiczenia ze strony 60-79”. Póki co pominę sprawę, że  – proszę sobie wyobrazić 15 takich mejli i pracującego rodzica. Albo to, że w necie pojawiają się informacje, że nauczyciele wysyłają grafik odpytywania przez telefon. Jak nie odbierzesz dwa razy – kapa. Pamiętacie to powiedzenie – masz tak umieć tabliczkę mnożenia albo Inwokację, żebyś ją umiał wyrecytować, jak cię obudzę w środku nocy? Pomijam milczeniem. Albo nie – [złowieszczy rechot].

 I ja wiem, że to jest sprawa mocno wielowarstwowa, bo  rząd pozoruje, że wszystko funkcjonuje i dlatego będzie rozliczał, bo nie ma innych narzędzi, jak nacisk, więc napiera na kuratoria, kuratoria na dyrekcję, dyrekcja na nauczycieli, nauczyciele przy pomocy rodziców na uczniów, ale… …czemu nikt nie powie – „Dosyć, kurwa mać! Oraz stop! Istnieją granice tej paranoi!”? …pomijam…

…bo jednak przede wszystkim jest to – moim skromnym zdaniem – strzał w kolano. Strzałami właściwie. W kolana właściwie. Serią.

Z jednej strony bowiem – ktoś może dojść do wniosku i trudno mu będzie odmówić racji, że szkoła/nauczyciele potrzebni nie są. Skoro wszystko można zrobić w domu? Skoro wszystko sprowadza się do odczytania rozdziału i zrobienia ćwiczeń, to po co cała ta otoczka ze wstawaniem na 8, noszeniem tych tornistrów, 45-minutowymi lekcjami itd.? Na marginesie – moja znajoma jakieś dwa tygodnie temu dostała przez rzeczony dziennik mejla/polecenie od pani – „proszę omówić z dziećmi to i to, bo ostatnio mnie nie było, a będzie z tego kartkówka”. Przysięgam, że odpisałbym natychmiast – „nie mam czasu” albo „nie jestem nauczycielem [nazwa przedmiotu] i nie umiem. Z wyrazami szacunku”.

Z drugiej strony – może jest właśnie na odwrót i ci, którzy mają teraz za zadanie z dziećmi nad lekcjami usiąść, docenią, że to wcale nie jest takie łatwe? I że potrzebny jest fachowiec? Oczywiście pod warunkiem, że ten fachowiec nie będzie w szkole robił tego samego, co przez mejl. Czyli zadawał i sprawdzał, często jakże durnymi i nudnymi, zawartymi w podręcznikach, ćwiczeniami. Moja córka zrobiła wczoraj lekcję z jakiegoś tam przedmiotu w 10 minut, wzdychając, że „pffffffff/ojezu… …jakie to jest banalne”. Daję słowo – nic jej to nie dało. Odbębniła te ćwiczenia na szybko i bez emocji, po czym poszła rysować albo oglądać jakieś mjuzikale, czy coś, co ją pobiera na maksa (przy okazji sprawdzała w necie terminy, czy słówka, których nie rozumie i czatowała ze znajomymi).

Wydaje mi się zatem, że aktualna sytuacja może nam także uświadomić, jak wielki sens ma mądrze prowadzona edukacja domowa albo szkolna lekcja. Jak wiele oszczędza się w niej czasu i jak fajnie można się skupić, tylko na najważniejszych aspektach edukacji. Przypominam, że edukacji domowej uczeń realizuje podstawę programową (nie podręcznik!), czyli to co najważniejsze, kwintesencję. I przecież spokojnie można to zastosować teraz – biorę podstawę z danego przedmiotu i według swojego pomysłu i we współpracy z Internetem (jak ktoś ma znajomego przedmiotowca, to jeszcze lepiej) realizuję to, co akurat chcę.

Pomysłu ministerstwa o lekcjach prowadzonych przez TVP nawet nie skomentuję. Wyobrażam sobie tylko, jak przez weekend przygotowują 45-minutowe nagrania wszystkich przedmiotów na wszelkie możliwe tematy (bo przecież uczniowie omawiają teraz różne rzeczy, to jest podobno jakieś 5 mln dzieci), potem puszczają to na kanale, którego młodzi ludzie nie oglądają (a ja np. w ogóle nie mam telewizji), a dzieci siedzą grzecznie i oglądają te wykłady, czy tam chemiczne doświadczenia. Najbardziej sobie wyobrażam lekcje dla technikum albo liceum profilowanego. Nie zapominajmy o tym, że telewizyjni nauczyciele prowadzą lekcje w kominiarkach, bo ich dane – tak jak to było w przypadku podstawy programowej – trzeba utajnić. Pozorowanie działań.

Przede wszystkim zaś i najważniejsze – najbardziej mnie rozwala ta panika. „Ło Jezu, nie zrealizują podstawy programowej!” albo „Ło Matko Bosko, jak oni zdadzą egzamin i maturę?!’.

Serio? To jest teraz najważniejsza rzecz na świecie? A może to jakaś próba udowodnienia, że za coś ci nauczyciele, siedzący teraz w domach, te wypłaty dostaną. Padł taki pomysł, żebyśmy (nauczyciele) zrobili grafik działań i się potem z tego rozliczyli! Nie ma bata oraz niedoczekanie! Jeśli Uczeń nie chce albo ma to w dupie, to ja nie jestem  w stanie (pomijam fakt, że nie mam najmniejszego zamiaru) go do tego nakłonić albo zmusić (przez Internet!). Poza tym wyobrażam sobie sytuację, że mówi – „a ja nie miałem dostępu do sieci”. Albo „nie miałem czasu, bo tata był w trasie i musiałem pomagać mamie”. Albo – „rodzice jak zwykle pili wódkę i nikt mi nie powiedział”.  I co mam wtedy zrobić? Któremu mam postawić jedynkę, a któremu tróję (za starania).

Ad rem – jakkolwiek nie zabrzmi to kontrowersyjnie – najwyżej nie zrealizują tej podstawy! Najwyżej wszyscy zdadzą egzaminy gorzej albo nie będzie ich w ogóle (pamiętacie, jak przy strajku państwo rząd powiedzieli, że nie ma takiej opcji prawnej, żeby przesunąć? Jeśli sytuacja domowych izolacji się utrzyma – ciekaw jestem, co się stanie w tym roku). Ostatecznie zaś  – wszyscy (oprócz uczniów w edukacji domowej, na których miejscu wszystkiego miałbym z tego wszystkiego niezłą bekę) powtórzą klasę. I od tego akurat nikt nie umrze.

Albo jeszcze inaczej – nie zdarzyło się Wam, że nauczyciel chorował dwa/trzy tygodnie? Miesiąc? Bo akurat nogę sobie złamał. Oczywiście, że było to łatane różnymi zastępstwami, ale koniec końców i tak zawsze wszyscy mieli „tyły”. Stało się coś strasznego wtedy?

I ja wiem, że teraz jest inaczej, bo nikt nie wie, jak długo sytuacja potrwa, a no końcu jest przecież klasyfikacja i egzamin, ale – podkreślam jeszcze raz („plany budowy dróg”) – to nie są rzeczy aktualnie najważniejsze.

I jak najbardziej popieram i trzymam kciuki za próby nakłaniania uczniów do samodzielnego działania i uczenia się (z klasami, które uczę zrobiłem to tak – a widzę, że mój kolega po fachu tak samo – że założyliśmy, grupy na fejsbuku, wrzucam tam jakiś tekst/film/obraz, pod którym toczy się dyskusja  -wiadomo, że nie wszystkim się chce i nie wszyscy się udzielają, nic nie poradzę, a finalnie notatki mają uczniowie zamieścić na blogach, które – tak się jakoś złożyło – założyli już w styczniu; jestem w tej szczęśliwej i wyjątkowej – jak zwykle – sytuacji , że to język polski oraz szkoła średnia), niemniej jednak nie wpadajmy w kolejną pułapkę i paranoję.

Bo ja wiem, że – gdyby doszło rzeczywiście do wspomnianej przeze mnie wyżej sytuacji, grozi to bałaganem, chaosem, konsekwencjami prawno-ekonomicznymi, płaczem rodziców, wyciem psów i tak dalej. Ale – jeśli naprawdę mamy teraz na uwadze życie i zdrowie ludzkie – to wszystko ma drugorzędne znacznie.

Na koniec jeszcze jedna uwaga – chyba najistotniejsza jednak – jeśli uczniowie nie będą widzieć sensu tej nauki (powtarzam – realizacja materiału, ocena i egzamin jest motywacją ze świata dorosłych, a uczniów – zwłaszcza młodszych – absolutnie nie dotyczy, są mądrzejsi od nas i dlatego jej nie rozumieją), to nie zrobią w tym kierunku nic. Przy okazji, naprawdę Wam polecam – sprawdźcie akcję dąbrowskiej młodzieży #Zostajewdomu (na fb). Napędzają się sami (znowu wiadomo, że nie wszyscy), sama wrzucają tematy i wątki, sami – może często nieświadomie – się uczą. I myślę sobie, że to jest prawdziwa droga i naprawdę ten kierunek.

Nie zaś wydawane znad głowy okrzyki ojca/matki „ucz się, bo…” …i tu następuje cała gama (de)motywujących stwierdzeń… …ale o tym to już może w następnym odcinku…

Robert

Na ściance..

Wspinaczkowej..
Wspinaczka ku górze…

Duży budynek. W nim dorośli i dzieci w różnym wieku wspinają się po ściankach wspinaczkowych. Wspinaczka odbywa się zwykle w parze: wspinający się i asekurujący. Rolą tego drugiego jest zabezpieczanie oraz pomoc przy zjeździe w dół. Moją uwagę przykuwają dzieci, bo o nich myślę ostatnio sporo w kontekście szkoły i edukacji.

Widzę chłopca, na oko 12- letniego. Jest już prawie na szczycie. Widać, że walczy. Jest zmęczony, ale mimo sugestii ojca, nie rezygnuje. Dzieci lubią wyzwania. Lubią sytuacje, w których stawiane przed nimi zadania są wyzwaniami. Tutaj, na ściance wspinaczkowej mogą wybrać stopień trudności i nie wybierają siedzenia na ziemi. Pną się ku górze. Jestem przekonana, że towarzyszy im przekonanie, iż mogą temu wyzwaniu sprostać. Kiedy odpadają od ścianki, otrzymują wsparcie i idą dalej. Zdarza się, że w połowie drogi potrzebują chwilę odpocząć. Zdarza się, że rezygnują wcześniej, nie osiągnąwszy szczytu. Jak inny chłopiec, około 10-letni, którego tata na rezygnację syna reaguje zaciekawieniem („wystraszyłeś się trochę?”) i dumą („dobrze sobie poradziłeś”).

Jeśli nie byliście nigdy w miejscu, w którym spora grupa ludzi wspina się obok siebie, to spróbujcie zobaczyć ten obraz oczami wyobraźni… Każdy z nich idzie wybraną drogą. Każda droga ma zupełnie inny stopień trudności. Każdy jest wspierany w procesie stawiania czoła wyzwaniom. Nikt nie zostaje oceniony, ani skarcony za popełnione błędy. Przecież możesz zawsze spróbować jeszcze raz. Możesz też zostać na poziomie, na który jesteś teraz gotowy. Niektórzy korzystają ze wskazówek asekurującego, choć dominuje jednak model dyskretnego pobudzania do samodzielnego myślenia. Droga obok drogi. Dzieci pną się w górę. Nie na czas. Nie dla nagrody. Nie ze strachu przed karą.

Nie ścigają się ani z czasem, ani z nikim wkoło. Nikt się nie rozgląda na boki. Zresztą nie sposób porównać dwóch zupełnie różnych dróg i dwóch zupełnie różnych wspinaczy. To niemożliwe. Każdy idzie swoim tempem. Choć nikomu nie jest łatwo…

Dzieciństwo to nie wyścigi! Nikomu i niczemu one nie służą. No, chyba że… …ścigamy się z samym sobą. Chyba, że trudność nie jest zagrożeniem, ale WYZWANIEM.

Tylko wtedy dokonuje się rozwój. Tylko wtedy porażka (błąd) staje się okazją do ponowienia próby.

Szkoła może stać się obszarem wyzwań (w wielu przypadkach już tak jest). Warunkiem jest obecność asekurujących nauczycieli, którzy mądrze stawiają kolejne wyzwania i wspierają na drodze ich realizacji. Nauczycieli, którzy nie stoją z „batem” utkanym ze strachu, ale z liną, która nie pozwoli na nieodwracalny upadek.

Nie chodzi, więc o to, żeby dzieci chronić i osłaniać tak często przywoływanym w dyskusjach „kloszem”. One wcale tego nie potrzebują.

Chodzi o to, żeby szkoła była miejscem, w którym uczniowie będą dowiadywać się o swoich zasobach, dzięki którym przebędą swoje drogi, w wyścigu o bycie sobą. Bo tylko odkrycie siebie i podążanie własną, niepowtarzalną drogą daje szansę na prawdziwe poczucie spełnienia w dorosłym życiu.

Marta

#dzieciństwotoniewyścigi

Wielka ucieczka

Znajomy mi opowiadał właśnie, że kilkanaście dni temu w pobliskiej szkole kolega jego syna zaplanował sobie ucieczkę z domu.
Jak przystało na 10-cio czy 11-latka zrobił to dosyć porządnie i skrupulatnie – miał plecak z ciuchami, 30 złotych, plan zamieszkania w pobliskim, tak!, kanale czy szałasie oraz niezachwianą wiarę w pomoc kumpli z klasy.
Na planach się, niestety(?), nie skończyło, gdyż – jak powiedział, tak zrobił.

Już widzę Wasze uśmiechy i trzymanie kciuków za zucha, ale fajny chłopak, naczytał się Bahdaja albo obejrzał „Wielką włóczęgę”. Mam złą wiadomość – było inaczej. Pewnego dnia (po otrzymaniu kolejnej pały, bodajże z geografii) nie wrócił po szkole do domu, tylko wyruszył w świat.
Na szczęście jakoś w okolicy wieczora wydygał (jest luty/marzec, jest zimno, jest ciemno – wyobraźcie sobie jedenastolatka w tym kanale, szałasie, czy innym bunkrze), więc skontaktował się z tatą, żeby ten po niego przyjechał.
Co się, oczywiście, stało.
Po powrocie do domu nałożono nań – a jakże! – wszelkie możliwe sankcje i szlabany… Na spotkania z kumplami, konsole, telefony i wszystko… To znaczy wszystko oprócz nauki, bo wiadomo… …nauka jako kara, uwielbiam!

Zanim znowu zaczniecie się śmiać pod nosem oraz wąsem (na przykład – że jaki kraj taka Wielka Ucieczka albo że „ale cipciuś!, kiedyś to się, panie, uciekało i nie było awaryjnego telefonu do mamusi”), warto może pochylić się nad dwiema kwestiami.
Po pierwsze – nad powodem i konsekwencjami, po drugie – nad słynnym zdaniem -”kiedyś tak nie było, ojciec by wtłukł i raz na zawsze by kolesiowi takie pomysły z głowy wybił”.

Trochę się znamy, więc w ciemno możecie strzelać, jaki wskażę powód. Powody właściwie. Dwa. Zresztą – jakie inne powody może mieć jedenastolatek? Szkoła i dom.
I może znowu ktoś wpadnie na pomysł zadrwienia sobie z desperacji wynikającej z kolejnej jedynki z geografii, ale jak do tego dołożymy rodzica, który po raz setny pociśnie ci tekstem (nie wiem, czy tak było, wyobrażam to sobie sobie i teoretyzuję) – „nic nie umiesz, nic nie robisz, jak chcesz skończyć?, nie masz żadnych obowiązków, masz się jedynie uczyć”. Średnio fajnie, co?
A jak sobie dodamy, że „uczyć” w tym wypadku oznacza „dostawać dobre oceny ze wszystkiego /nie dostawać ocen złych z niczego”, to już wcale wesoło nie jest.

Bo, błagam, wyobraźmy to sobie. Postawmy się na miejscu (tego) dziecka. Masz 10 czy 11 lat (pamiętasz w ogóle, jak to było?), wrzucili Cię w jakieś środowisko, narzucili jakieś zasady, chcą, żebyś wszystko (kilkanaście różnych i niemal całkowicie od siebie oderwanych dziedzin, niestety w szkole najczęściej tak się je przedstawia) umiał na ustalonym poziomie (nieważne, że co najmniej połowy z tego nie rozumiesz, nie ogarniasz i jest to jakaś abstrakcja – nikt się nad tym nie będzie specjalnie pochylał, bo goni nas czas, a na końcu jest egzamin), uzasadniają to jakimiś niepotrzebnymi Ci do szczęścia cyferkami (potrzebujesz ich tylko po to, żeby dali Ci spokój). Zatem – czy jest się czemu dziwić? Że wpadasz na tak doskonały pomysł. Że jedyną możliwością wyrwania się z tego kręgu, wydaje Ci się akcja pt. ucieczka z chaty. Tak, wiem – jest jeszcze jedna możliwość, ale ze strachu nie nazywam jej po imieniu (Polska wciąż na drugim miejscu w Europie).
Tak, to się nazywa desperacja.
Bo sobie wyobrażam jeszcze, że nie mam dwudziestu/trzydziestu/czterdziestu lat, całej rzeszy przyjaciół i niekoniecznie wiem (mam) do kogo się zwrócić. Bo nikt nie widzi problemu.

Zarzucicie mi, że jestem niesprawiedliwy. Nie, nie… Wiem, że mamy w szkołach całą armię wychowawców, fachowców, pedagogów, psychologów i – generalnie – mnóstwo ludzi dobrej woli. Naprawdę wiem (nie domyślam się i nie zgaduję – wiem!), że właśnie tacy oni są, że chcą czynić dobrze! Że nie chcą dzieciom/uczniom/ludziom szkodzić. Że chcą im pomagać. Nie znam nikogo, kto chce zaszkodzić dziecku. Jestem rodzicem, pracuję w szkole, uczę polskiego (a przynajmniej się staram).
Nie mamy złych intencji. Problem w tym, że chcemy rozwiązać problem wcale nie tam, gdzie on istnieje. Często nie patrzymy na źródło…
I powtarzamy tym dzieciom – „dasz sobie radę, głowa do góry, zepnij poślady, jak nie ty, to kto?, przecież jesteś zdolny” i inne farmazony oraz puste dźwięki.

A gdybyśmy tak zastanowili się jednak nad istotą?
Czyli – jak to zrobić, żeby nie przychodziła dzieciom/młodzieży do głowy taka myśl w ogóle? Bo może to jest przez presję? Może przez niezrozumienie sensu? A może przez tego sensu brak? A może, może, może…
Nie odpowiemy dziś sobie na to pytanie, nie mam takich inklinacji i nie łudziłem się ani przez chwilę. Ważne, żeby się nad nimi zatrzymać…

Problem w tym, że mam dość słuchania tej pioseneczki o tym, że kiedyś sobie jakoś radzili, a teraz to same miękkie fiutki i na przykład, że wojsko może by ich życia nauczyło. Albo twarda ojcowska ręka.
Niedobrze mi od powtarzania, że świat się zmienił i być może przeżyliśmy bicie linijką po łapach na lekcji i pasem po dupie w domu, a dziś nie można na dziecko krzywo spojrzeć, bo zaraz komisja dyscyplinarna i niebieska karta. Bo wiadomo, że każda przesada jest chora i należy ją tępić, ale z drugiej strony – czy to nasze dostawanie po łapach naprawdę było takie zajebiste? Ach, te nostalgiczne wspomnienia, doprawdy – łezka mi się w dupie kręci…
A przecież – skoro nie jest to ten sam świat, ten sam czas, ten sam człowiek, co kiedyś, to i wrażliwość ma inną.

Narzekamy na to, że są mięciutcy. No są. Ale nie takich ich stworzyliśmy? Nie chuchaliśmy na nasze dzieci, nie chcieliśmy i nie chcemy, żeby im było jak najlepiej w życiu? Nie współtworzymy świata, w którym razem z nimi żyjemy?
No to może zamiast oskarżeń i patrzenia z naszego punktu widzenia – czasem wystarczy odrobina empatii?

…choć nie… …odrobina już chyba nie wystarczy…

                                                                                                          Robert

#DzieciństwoToNieWyścigi

Robimy nam PRZESTRZEŃ!

Szanowni Państwo, Drodzy Dyrektorzy, Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie…

            …z całą mocą, najserdeczniej jak umiemy oraz nieustająco zapraszamy Was do współpracy z naszym Stowarzyszeniem.

Tym razem nasza oferta, która realizowana jest  w ramach projektu „Przestrzeń dla edukacji – Szkoła jest nasza!” współfinansowanego z dotacji Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej,  dotyczy szkoleń prowadzonych przez praktyków, naukowców, ludzi na co dzień się zajmujących i korzystających ze zdobyczy neurodydaktyki, nowoczesnej pedagogiki, ściśle związanych z ruchem Budzącej Się Szkoły. Szkolenia i warsztaty dotyczyć będą konkretnych działań i rozwiązań, dzięki którym Wasza praca może stać się jeszcze bardziej efektywna oraz wspólnie nauczymy się m.in. jak nauczyć się uczyć, w jaki sposób motywować do nauki, jak rozwijać kompetencje, jak odchodzić od oceniania…

Warsztaty odbywać się będą w formie webinariów w naszej siedzibie (ul. Tysiąclecia 1a, Dąbrowa Górnicza), w której poczują się Państwo bezpiecznie, dobrze i jak u siebie. Będzie nam fajnie, będzie nam dobrze, porozmawiamy, nauczymy się pożytecznych
i ciekawych rzeczy.

Nasze warsztaty są całkowicie i absolutnie bezpłatne, ale obowiązuje dobry humor
i otwarcie na drugiego człowieka.

Obok szkoleń i warsztatów równie serdecznie zapraszamy do udziału w kafejkach metodycznych oraz dyskusyjnych, otwartych spotkaniach BSS.

Spotkajmy się i razem zmieniajmy dąbrowskie i zagłębiowskie szkoły na lepsze. Szczegółowy harmonogram wydarzeń w miesiącach marzec-kwiecień 2020r. :

13 marca 2020r. godz. 17:00
dr Marcin Jaracz „Neurobiologiczne podstawy uczenia się” cz.1

26 marca 2020r. godz. 17:00
Otwarte Spotkanie Dyskusyjne BSS pt. „Dzieciństwo to nie wyścigi”
(dla rodziców, ucznów i nauczycieli)

27 marca 2020r. godz. 17:00
dr Marcin Jaracz „Neurobiologiczne podstawy uczenia się” cz.2

3 kwietnia 2020, godz. 16:30
dr Marzena Żylińska „Neurodydaktyka. Co nauczyciele o procesach uczenia się wiedzieć powinni”

18 kwietnia 2020r. godz. 16:30
Anna Szulc Co zrobić, by oceny nie były celem edukacji?

28 kwietnia 2020r., godz. 16:00
Tomasz Tokarz „Szkoła w zasięgu i w sieci”- warsztaty metodyczne

W celu zapisu i rezerwacji miejsca, prosimy o zgłoszenie mailowe na adres dopamina@op.pl (w zgłoszeniu prosimy o podanie imienia i nazwiska, numeru reprezentowanej placówki, numeru telefonu do kontaktu). W razie jakichkolwiek dodatkowych pytań lub wątpliwości, prosimy o kontakt, tel. 504820333/660455708